Urlop w Dolomitach - Malga Ciapela
Niedawno wróciłem z tygodniowego urlopu, który spędziłem w miejscowości Malga Ciapela we Włoszech. Mieszkaliśmy w hotelu o tej samej nazwie co miejscowość w mikroskopijnych rozmiarów pokoiku. Dwa łóżka, 50 cm pomiedzy nimi, szafa, prysznic z toaletą i umywalka. To wszystko na powierzchni jakichś 10 metrów kwadratowych. Ale mimo ciasnoty wszystko schludne i czyste. Hotel w którym mieszkalismy to dość stary budynek, ale dobrze utrzymany. Znajduje się w nim barek, w którym spędzalismy wieczory. Sama miejscowość, a własciwie wioska to koniec świata. Czyli 4 hotele wcisnięte pomiędzy góry, i dolna stacja kolejki.
Z balkoniku mieliśmy widok na Marmoladę najwyższy (3342 m.n.p.m) szczyt Dolomitów. I muszę przyznać że miło było wstawać rano i widzieć tą górę oświetloną słońcem. 200 metrów od naszego hotelu znajdowała się dolna stacja kolejki na Marmoladę. Na sam szczyt wyjeżdża się z dwiema przesiadkami. Trzeba byc przygotowanym na dosyć dużą różnicę temperatur. Kolejka wywozi nas niemalże 2000 metrów (!) w górę, a ponadto na szczycie Marmolady znajduje się lodowiec. Na pierwszej stacji przesiadkowej znajduje się małe muzeum, które warto odwiedzić, chociazby po to aby przyzwyczaić się do przebywania na dużej wysokości. W muzeum prezentowane są eksponaty znalezione w lodowcu na Marmoladzie. W lodowcu tym w czasie pierwszej wojny swiatowej znajdowała się wioska w której stacjonowała jednostka wojska. Niestety wszystko opisane jest tylko po Włosku i Niemiecku, dlatego nie dane mi było w pełni poznać historii jakie kryły się pod lodowcem.
Nasz wyjazd był wyprawą typowo narciarsko/snowboardową. Muszę przyznać że pod tym względem jest to miejsce po prostu genialne. Ja pojechałem tam z zamiarem nauczenia się jazdy na desce. I cel osiągnąłem. Jeżdziłem cały czas na zboczach góry Civetta. Znajduje się tam ponad 80 kilometrów znakomicie utrzymanych tras, bardzo zróżnicowanych jeżeli chodzi o trudność. Na samą Civettę wyjeżdżaliśmy z miejscowości Aleghe, do której dowoził nas Ski Bus, kursujacy co około 20 - 30 minut. Co najważniejsze przez wszystkie dni spędzone na stokach nie spotkałem się z czymś takim jak kolejka, czy tłok na stoku. Niestety z tego powodu juz nigdy nie będzie mi się podobac jazda na naszych polskich stokach.
Właściciel hotelu w którym zatrzymalismy się dbał o to aby jego goście nie nudzili sie wieczorami. Organizował konkursy w darty, piłkarzyki. Gralismy równiez w bingo, a w piątkowe i sobotnie wieczory przygrywał nam Luciano. Udało mi sie wygrać dwie butelki szampana. W piłkarzyki i w bingo.
Generalnie wyjazd ten na długo pozostanie mi w pamięci. Była to moja pierwsza wizyta w Dolomitach. Ale na pewno nie ostatnia. Chciałbym wrócić tam w lecie i pochodzić po szlakach, bo widoki zapieraja dech w piersiach. I na pewno chciałbym wrócić tam również w zimie. Podszlifowac jeszcze umiejetność przemieszczania sie po śniegu przy uzyciu deski i “zaliczyć” zjazd z Marmolady i Sela Rondę.

bardzo miły opis. Chyba tam pojadę. Pozdrawiam i do zobaczenia w Dolomitach
Tamara
Właśnie wróciłam z Malgi i racja, super miejsce. Polecam. chcesz pojeździć na nartach, desce, pobawić się ze znajomymi starymi albo nowymi przy kominku i drinku, iść na romantyczny spacer wąwozem, tuż obok hotelu - to to jest najlepsze do tego miejsce. Ps. świetna grappa wyrobu szefowej hotelu, o różnych smakach, (polecam fragolini - poziomkowa) ;-)))