search
top

Rejonizacja

Dzisiaj musiałem skorzystać z porady lekarza rodzinnego. Jako że stosunkowo niedawno zmieniłem misjsce zamieszkania, postanowiłem zapisać się do nowej przychodni. Poszedłem więc do najbliższej przychodni, grzecznie powiedziałem, że jestem tutaj pierwszy raz. Pani w rejestracji zapytała mnie o adres zamieszkania i juz myslałem, że będzie bezpoleśnie, a ona po prostu założy mi kartę i poinformuje o której mam przyjść. Ale się pomyliłem…

Pani w rejestracji powiedziała, że zanim załozy mi kartę ja muszę iść do pani doktor i zapytać ją czy zechce mnie przyjąć. Zdębiałem troszkę - bo pani powiedziała to niezbyt miłym tonem. Zapytałem z czego wynika, koniecznośc zapytania lekarza czy zechce mnie przyjąć. I się dowiedziałem, że “nie mieszkam w rejonie”. Pani rejestratorka bardzo zdziwiła się kiedy jej powiedziałem, że nie ma czegoś takiego jak rejonizacja. I że ośrodek w którym ona pracuje zarabia na każdym pacjencie i każdej wizycie. Na to Pani zacietrzewiła się nieco i poinformowała mnie, że
przemądrzały jestem. Zmieniła nieco ton jak się dowiedziała że pilęgniarzem jestem. I powiedziała mi szczerze, że nie wiadomo czy pani doktor szanowna mnie przyjmie pod swoją opiekę, bo mieszkam dość daleko od przychodni (12-15 minut na piechotę) i w razie wizyty domowej pani doktor nie bedzie się chciało tak daleko iść. Wniosek z tego taki że lekarze mają chyba niewielki zasięg :/

3 komentarzy do “Rejonizacja”

  1. Lara-wiosna says:

    Cacuszko - kolejna cegiełka do fantastycznej opinii, jaką buduje sobie nasza służba zdrowia. Mnie w przychodni wprawdzie poinformowali, że mogę sobie korzystać z dowolnego specjalisty, gdzie mi się tylko chce, ale za to regularnie gubią moje kartoteki. W mojej byłej przychodni w Krakowie nie wydano mi MOJEJ kartoteki, dotyczącej MOICH chorób, bo to ICH kartoteka - dokument poufny. Gdy zapytałam co w niej jest takiego o czym ja nie wiem, skoro widnieje na niej moje imię i nazwisko, a nawet numer pesel, pani odpowiedziała, że jej to nie obchodzi i kartoteki mi nie da. Za kaucję w postaci dowodu osobistego mogłam ją sobie skserować… Ech… Czasem wydaje mi się, że życie w epoce kamienia łupanego miało swoje plusy… Ojojo - no przepraszam za przydługi wpis :( . Ostatnio sobie obiecałam, że nie będę Ci zaśmiecać strony - a tu masz - słowotok, ślinotok i czkawka - człowiek to dziwne zwierzę… ;) Pozdro z libanówka!

  2. krzychu says:

    No i co z szanową panią doktÓr? Zechciała?

  3. eNJey says:

    szczerze mówiąc, jak to usłyszałem to mi się odechciało z panią doktór gadać i skorzystałem z usług przychodni w której się do tej pory leczyłem. Daleko trochę tam mam, ale ludzie, którzy w niej pracują takich problemów nie robią.

Dodaj komentarz

top