Plagi
Zaczęło się od plagi robaków w kuchni o której pisałem kiedyś. Zielone czerwie pełzały po ścianach. Przestały się pojawiać jak wywaliliśmy z szafek wszystko co w jakikolwiek sposób było jadalne.
Później sąsiad nad nami rozpoczął przerabianie poddasza na mieszkania. I bardzo dobrze bo przy okazji wyremontuje dach. Tylko że zaraz jak zaczęła się budowa to zaczął też padać deszcz. No i plaga druga zalało nas. Mamy piękny zaciek w naszym dużym pokoju od sufitu do samej ziemi. Po urlopie trzeba będzie się nim zająć.
Zaraz po zacieku w trakcie robót budowlanych z sufitu, w tym samym pokoju co zaciek, odpadł kawałek tynku. No niby nic, ale poprosiliśmy budowlańców od sąsiada z góry żeby od razu to porawili. Wiadomo trzeba było odkuć to co luźno wisiało. Jak zaczęli odkuwać to okazało się że luźno wisi jakieś dwa metry kwadratowe nie sufitu tylko całego stropu. Po prostu wszystko przeżarte przez korniki i zgniłe. Szczęście że do tej pory nikomu nie spadło to na głowę. Skończyło się na tym że budowlańcy od razu wzięli się do roboty wymienili fragmenty legarów, przybili do nich deski, i na to regipsy. Także teraz dramatu nie ma. Ale przez tydzien nie moglismy mieszkania odsprzątać. No i oczywiście trzeba się teraz zastanowić co zrobic z sufitem. Próbować go odmalować czy dać sobie spokój i zrobić podwieszany.
A wczoraj - zatkał się odpływ w zlewie. No to zacząłem sprawdzać. Rozkręciłem kolanko - okej. Sprawdziłem wszystkie rury ok. Znaczy się że problem jest gdzieś dalej. Zrobiłem atak chemiczny kretem. Zasyczało, zabulgotało, zaśmierdziało straszliwie i dalej zatkane. Atak chemiczny drugi. duuuużo kreta. Zaśmierdziało, zabulgotało, rzygnęło z rury pianą. No i nic. dalej zatkane. Trzeci atak. Mechaniczny. Żmijka. Niestety okazało się że nie wejdzie za zakręt rury. Efekt jest taki. Kuchnia była zalana - nie jakoś strasznie, ale syf, i smród był konkretny. Rura dalej zatkana - odpływ jakiś tam jest - ale bardzo marny. I ja rzucający kurwami na lewo i prawo.
Zostawiam to też do powrotu z urlopu. nie mam siły. Pytanie tylko czy jak wrócę z urlopu to mieszkanie jeszcze będzie istnieć ??

Norb,
Nie martw sie - myśle że kret wszystko zje w tej rurze jak Was nie bedzie, a moze i nawet posprzata?
Udanego urlopu!
Jak mawiają - nieszczęścia chodzą parami. Szkoda, że nie dodają, że plagi łażą całymi stadami… Współczucia.
Cholera - no nie zazdroszczę :-/