…i domena
Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu domeny własnej. I w końcu stało się. Oczywiście za pośrednictwem firmy w której pracuję zakupiłem domenę pod którą teraz można bloga oglądać. DNS-y zmieniłem na rootnode.net wyeksportowałem wszystko ze starego wordpressa. Później nowa baza danych instalka, import i tak blog zaistniał na nowo. Sam export/import bezbolesny. Oprócz tego że xml wyeksportowany był większy niż 2M i obiłem się o limit uploadu. Ale przecież to rootnode - wystarczyło stworzyć własny plik php.ini i zmienić wartość. Później już z górki. Trzeba było tylko pousuwać poinstalacyjne śmieci w postaci wpisu “hello world”, dodać na nowo Linki (szczęście że niewiele ich i w głowie mam) i Widgety. Lekko to upierdliwe - ale nic strasznego.
Po umieszczeniu domeny na DNS-ach rootnode.net mam możliwość własnoręcznego administrowania kontami pocztowymi w domenie. Ta możliwość pociągała mnie z początku, ale po chwili zastanowienia i uświadomienia sobie raczej permanentnego braku czasu stwierdziłem, że pójdę na łatwiznę i skorzystam z usług Google. Dzięki bardzo prostej i czytelnej instrukcji czynność ta była łatwizną. Później jeszcze konfiguracja po stronie googla - chwilkę czasu trzeba im dać na weryfikację domeny i dzięki temu mogę założyć 200 kont we własnej domenie - każde z dokładnie takimi funkcjonalnościami jak gmail - więc miodzio.
No i na sam koniec zmiana we wszystkich miejscach gdzie do tej pory był blog tak aby odpowiadały 301 moved permanently -> enjey.pl. Nie wiem czy to rozwiązanie jest poprawne i eleganckie ale działa.
Podsumowując - witam w domenie enjey.pl

czarna magia!! ale rozumiem ze jestes szczesliwy?? Dobrze.