Mamę mi wciągnęło.
Przygoda mojej mamy z internetem zaczęła się wraz z powstaniem naszej-klasy. Mama założyła konto i dała się wciągnąć w społeczność. Odgrzebała kilka starych znajomości. Znalazła rodzinę, która dawno temu wyemigrowała.
Zanim to się stało mama była osobą absolutnie nic nie wiedzącą o sieci. Później założyłem jej konto mailowe i pokazałem jak zalogować się do banku i robić przelewy.
Do tego momentu mama wszystko robiła na Windowsie XP na komputerze brata. A później nastąpił przełom. Zostawiłem kiedyś przez przypadek swojego MacBooka w domu. I po chwili mama zadzwoniła i się zapytała jak może się zalogować i jak włączyć przeglądarkę. Powiedziałem jej i to był moment kiedy właściwie Mac’a straciłem.
Jak chciałem go odebrać usłyszałem że mama nie chce już Windowsa “bo tam wszystko tak powoli działa” :) i że “na tym białym wszystko jest takie ładne”.
I w ten sposób na jakiś czas straciłem Mac’a. Plan odzyskania został wdrożony. Postawiłem wczoraj mamie komputer stacjonarny z Ubuntu na pokładzie. Nie miałem jeszcze czasu na demonstrację. Ale szansa na odzyskanie Mac’a jest nieco większa niż w przypadku Windowsa.
BTW. Mama w międzyczasie poczyniła postępy. Nie rozpoczyna dnia od naszej-klasy, ale od sprawdzenia kursów na giełdzie i wiadomości na gazecie. A wczoraj usłyszałem “widziałam bardzo ładną nową restaurację w centrum, ale opinie na sieci ma słabe”. No i ciekawy jestem co będzie dalej :)
A teraz rada: nie pożyczajcie mamom Macbook’ów bo nie prędko je odzyskacie :)

Całe szczęście, że Twoja mama poznała się na tym co dobre. Jak jej się tak bradzo Mac OS spodobał, to możesz parę temacików do gnome (o ile go używa) dodać i będzie wylądało prawie jak Apple (wiem co wiąże się z tym “prawie”) ;D
Yep, moją wciągnęło na dobre acz moja matula to windowsiara z krwi i kości. Po prostu nie jest w stanie połapać się w interfejsach innych, niż Win :)
Następne będzie odkrycie, że opinie w sieci to co innego niż rzeczywistość. ;)