search
top

Zwolnienie - jak to jest

Dostajesz zaproszenie na spotkanie z kierownikiem. Tytuł spotkania nic nie mówi “Rozmowa”.  Idziesz uśmiechnięty niczego się nie spodziewając. Wchodzisz i widzisz że oprócz kierownika jest również dyrektor. Z uśmiechem na ustach pytasz “Co to za tajemnicze spotkanie?” i w tym momencie do dyrektora i kierownka dociera, że niczego się nie spodziewasz. Ich miny zamieniają się w takie jakby coś śmierdziało, ale trzeba udawać że jest okej. Wtedy zaczynasz coś podjerzewać. Siadasz i słyszysz: “bla bla skończyliśmy podsumowanie rozmów okresowych bla bla zdecydowaliśmy rozwiązać z Tobą umowę…” W tym momencie poziom adrenaliny sięga poziomu jakiego niewiele razy można doświadczyć. “Nie wykonałeś powierzonych Ci zadań w stopniu zadowalającym”. Adrenalina spada obniżana mielonymi w myślach przekleństwami. Pierwsze pytanie jakie mi przyszło na myśl - “Co będzie z moim działem?”. Słyszę odpowiedź, rekomenduję następcę. Zapoznaje się z warunkami rozwiązania umowy, są okej. A z tyłu głowy cały czas kołacze “co jest kurwa?”

Na koniec usłyszałem że byłem najspokojniejszym uczestnikiem tego spotkania. Fakt - kierownik i dyrektor wili się dość mocno. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać jak zakomunikowali to moim ludziom. Później jeszcze mail - zdawkowy.

Co do tych niewykonanych zadań. Dla mnie zadanie było zawsze jedno - stworzenie i prowadzenie Internal Help Desku - za nie zawsze dostawałem 6. I z tego jestem dumny.

I tyle, żegnaj Onet.pl po przekazaniu obowiązków, mam trzymiesięczne wolne :) Będę miał czas żeby przejść wiedźmina, przeczytać zaległe książki, pojechać w góry, porobić zdjęcia no i znaleźć pracę  ;)

6 komentarzy do “Zwolnienie - jak to jest”

  1. Tatanek says:

    Głowa do góry, będzie dobrze.
    Rano miałem niezły szok jak czytałem maile.

  2. ewiater says:

    Jak miło zobaczyc, że jestesmy w tej samej społeczności :) Mi też nowsza wersja strony administracyjej bardziej odpowiada - daje łatwiejszy dostęp do wielu funkcji.

    Do zobaczenia w czwartek!

  3. ewiater says:

    A, miło zobaczyc, że jestesmy w tym samym bloghausie :D

    Do zobaczenia w czwartek - zdjęcia rewelacyjne, chylę czoła.

  4. CoSTa says:

    Luz. Nie ma się co zbytnio przejmować i trza nadrobić zaległości w wolnym :). Praca to rzecz nabyta - nie będzie ta to przyjdzie inna…

  5. magda says:

    a dla mnie zawsze pozostaniesz allachem ihd ;)

  6. krzychu says:

    Norbi - kurde, dowiedziałem się niedawno.
    Dziwne to i dla mnie mało zrozumiałe.
    Trzymam kciuki!

  7. [...] w instalację Visty na pracowniczych komputerach. Wracając do zmian… Z Norbim już razem nie pracujemy w jednej firmie. Niestety kryzysowy samograj działa tak a nie inaczej. Choć nigdy pewnie się nie [...]

Dodaj komentarz

top