morze
Po pierwsze znienawidziłem PKP. Całonocna podróż nieogrzewanym pociągiem kiedy na zewnątrz jest mróz nie należy do przyjemnych. Przemarznięcie zaowocowało zatkaniem zatok i kaszlem. Oprócz tego słaby jakiś jestem. Ale nie odmówię sobie dzisiaj spaceru po plaży i wygrzewania się w słońcu. Rozmowa w sprawie pracy miała miejsce i była bardzo miła. Dzisiaj czekam na telefon, z którego dowiem się czy będziemy jeszcze rozmawiać dalej.
Oprócz tego znalazłem w Wejherowie knajpę która jest żywcem wyrwana z krakowskiego Kazimierza. Cafe Insula zwie się to miejsce. Znajdziecie tam sączący się z głośników Jazz, wygodne fotele, stare meble, mnóstwo książek. Piwo - mają Guinness’a - ku mojej radości. I duży wybór wszelkich innych alkoholowych dobroci. I tam właśnie wczoraj usiadłem i z kufelkiem czarnego piwa zaczytywałem się w Faulknerze. Nawet nie zauważyłem jak minęło kilka godzin. Piękne miejsce.
