najgorszy pacjent na świecie
Pani doktor osłuchała mnie wczoraj rano. Zbadała. Przepisała leki i dała wyraźne zalecenia. Siedzieć w domu, przynajmniej kilka dni. Wytrzymałem wczoraj cały dzień. Ale w sobotni wieczór nie mogłem sobie znaleźć miejsca i z zamiarem spotkania się ze znajomymi wyruszyłem w miasto. Rozmowami o życiu ubarwiliśmy sobie wieczór. Rozmowę podlewaliśmy alkoholem, a później spotkałem brata. Wyciągnął mnie na tańce. I tak nie wiadomo kiedy minęła cała noc. A po przebudzeniu, oskrzela i płuca przypomniały, że coś z nimi nie tak. Kaszlem i dusznością. Dziś kolejny postępowania zgodnie z zaleceniami Pani doktor. Ale niestety stwierdzam, nie żałuję ani minuty z tej nocy, ani jednego piwa, ani jednej wódki. Mimo kaszlu ;) Spontaniczne imprezy są najlepsze.
