współczuję niskociśnieniowcom
Przeprowadzka nad morze okazała się korzystna dla mojego zdrowia. Zmiana trybu życia - spacery, jazda na rowerze i nieco rozsądniejsze jedzenie poskutkowało tym, że nieco schudłem i moje nadciśnienie odpuściło trochę. Cały czas biorę leki na nadciśnienie i wszyscy lekarze do tej pory mówili, że będę je brał do końca życia. I jakoś się z tym pogodziłem - łykanie czterech tabletek każdego poranka weszło mi w nawyk. Po kilku tygodniach pobytu nad morzem zacząłem mieć problemy z porannym wstaniem z łóżka. Co do tej pory nie zdarzało się - z natury jestem rannym ptaszkiem. Ostatnio po przebudzeniu jeszcze przez dobrą godzinę dochodziłem do stanu używalności i wlewałem w siebie kawę. Po drugie zacząłem marznąć - zwłaszcza w nocy. Stopy i ręce miałem zimne, czasem tak że mnie to budziło. Rano musiałem wskoczyć w porządnego polara żeby poczuć komfort termiczny. A to też mi się nie zdarzało. I pewnego poranka zmierzyłem sobie ciśnienie i się okazało o co chodzi. Skurczowe 100 rozkurczowe 60 tętno 48:) Więc udałem się wczoraj do kardiologa, który kazał jeden lek odstawić, a dawkę drugiego zmniejszyć o połowę i obserwować co się będzie działo dalej. I powiedział, że jak dobrze pójdzie to możliwe jest, odstawienie wszystkich leków:)
A niskociśnieniowcom współczuję. Naprawdę dawno nie czułem się tak zaspany i zziębnięty rano jak przez ostatnie kilka tygodni.

[...] Przeprowadzka nad morze okazała się korzystna dla mojego zdrowia. Zmiana trybu życia – spacery, jazda na rowerze i nieco rozsądniejsze jedzenie poskutkowało tym, że nieco schudłem i moje nadciśnienie odpuściło trochę. Cały czas biorę leki na nadciśnienie i wszyscy lekarze do tej pory mówili, że będę je brał do końca … Czytaj Dalej [...]