Prawie rok - postanowienie noworoczne.
Minął prawie rok od ostatniego wpisu na tym blogu. Rok w którym Olgierd zdążył książkowo potroić swoją wagę urodzeniową i rozwinąć się niesamowicie. Ten czas bardzo szybko mi minął. Dzień po dniu praca i powrót do domu - zawsze z uśmiechem na twarzy. Do zabaw, wygłupów, wyciągniętych rączek, uśmiechu, ale także kaszlu, kataru, gorączki, biegunki i nieprzespanych nocy. Rok w którym nie miałem czasu dla siebie i nie miałem czasu aby pomyśleć o swoim zdrowiu. Niestety siedząca praca, nieregularne posiłki, obżeranie się byle czym skończyły się tym, że w okolicach świąt zobaczyłem na skali wagi wynik trzycyfrowy. Tak źle jeszcze nie było - mimo że rodzina mówi że wcale tego po mnie nie widać, ale wiadomo obiektywni to oni nie są. Do tego jest jeszcze złe samopoczucie, bóle głowy, senność, nadciśnienie. Wszsytko to zmobilizowało mnie do tego żeby zadbać o siebie i to jak najszybciej.
Nigdy w życiu nie wytrzymałem na żadnej restrykcyjnej diecie dłużej niż 3 dni, możliwe że dlatego że nigdy nie wierzyłem w ich długofalową skuteczność. I tutaj przez przypadek wpadł mi w ręce artykuł o diecie paleo, której naukowe podstawy mnie przekonały. Na święta sprawiłem sobie książkę o tej diecie i jak tylko skończę czytać zabieram się do roboty.
A że nigdy nie zrealizowałem więcej niż jednego postanowienia noworocznego - zgrupowałem wszsytkie postanowienia schudnięcia, zdrowszego odżywiania i do tego większej ilości ruchu w jedno.
Postanowienie na ten rok: Przebiec dystans maratonu.
