Na co komu ten trybunał?

Ciężko jest mieć z góry konkretne zdanie na temat czegoś, o czym mało się wie. Zanim więc zacznę dowodzić, czemu właściwie tego całego Trybunału mogłoby równie dobrze nie być, opiszę go pokrótce. Bo jeszcze rok temu ja sam tak naprawdę nie za wiele o nim wiedziałem, i myślę że z połowa Polaków ma podobnie.

Trybunał konstytucyjny, czyli właściwie kto?

Jak sama nazwa wskazuje, Trybunał Konstytucyjny ma coś wspólnego z naszą państwową konstytucją… i czy tak jest? I tak i nie. Tak, bo tak naprawdę jest to dość specjalny sąd – tak zwany sąd konstytucyjny, czyli organ powołany do kontroli konstytucyjności prawa i  wykonywania nielicznych dodatkowych obowiązków określonych przez… no właśnie… Konstytucję RP. W Polsce taki trybunał istnieje od 1982 (czemu, tego, mam nadzieję, wyjaśniać nikomu nie muszę) i działa aktywnie jako organ orzeczniczy od 1986. Jego innymi zadaniami – poza sprawdzaniem konstytucyjności prawa są między innymi: pełna kontrola zgodności norm prawnych niższego rzędu z normami prawnymi wyższego rzędu i Konstytucją, oraz piecza nad zgodnością polskiego prawa z wybranymi umowami międzynarodowymi.

Więcej na ten temat można znaleźć również tutaj – choć tu już wnioski trzeba wyciągać samemu, bo film nie wykłada tego kawa na ławę, tylko przemyca pewne istotne informacje:

(lub tutaj:)

Nieszkodliwy, ale…

Przy okazji ostatnich sejmowych przepychanek pojawiły się głosy, że Trybunał Konstytucyjny wręcz państwu polskiemu szkodzi. No bo popatrzcie sami: nie jest bezpośrednio wybierany jako ludzie – zatem nie pochodzi z wyborów – a więc nie może być tworem demokratycznym, nie ma żadnej odpowiedzialności przed ogółem Narodu, bierze się zasadniczo z nadania partyjnego, udziela się w polityce, i to aktywnie, a co gorsza, jest tworem z głębokiego socjalizmu, a obecnie, jakby mało tego było, pełni rolę rzeczywistego, faktycznego nadzorca demokratycznego (przecież podobno!!!) parlamentu. Choć trudno uznać, by wszystkie te wady były warte świecki, a postulat, by go zlikwidować w pełni i od razu, może wydawać się zbyt ostry, to jednak trudno temu wszystkiemu odmówić racji. Tyle że trybunał sam w sobie nie szkodzi – a w zasadzie nie musiałby szkodzić, gdybyśmy mieli tylko (to takie marzenie) porządny, praworządny, dobrze wybrany rząd i posłów w ogóle. A że tak nie jest i nie bywa od dawna, to i Trybunał jest, jaki widać. I choć sam w sobie jest on jako instytucja nieszkodliwy w sytuacji, gdy rząd jest sensowny, to i tak jest… no cóż, niepotrzebny nikomu poza samymi zainteresowanymi, czyli politykami. Nam niepotrzebny!

Inne opcje?

Trybunał Konstytucyjny jako instytucję można jednak i moim zdaniem należy zlikwidować i ewentualnie zastąpić innym, bardziej demokratycznym „czymś„. Dlaczego? Bo taka formuła, jak teraz, się nie sprawdza. Bo faktycznie to nie jest ani demokratyczne, ani zawisłe. Bo może sobie taki twór dość dowolnie zmieniać konstytucję, i można się w tym wszystkim już pogubić. Bo robi się prawdziwy młyn i tak jak teraz, ciężko już naprawdę orzec, kto ma rację. Bo obie partie, uprzednio i obecnie rządząca, do świętych nie należą, a na władzę maja chrapkę ogromną. Więc tu naprawdę najlepiej sprawowałaby się w jego zastępstwie po prostu normalne organu sądownicze, niezawisłe sądy – oczywiście przy założeniu, że w Polsce byłoby na tylu uczciwych i w pełni niezawisłych sędziów, ale i to jest bardziej prawdopodobne, niż duża ilość na tyle uczciwych polityków

Przede wszystkim jednak Trybunał dużo nas kosztuje, a niewiele z niego pożytku. Najlepszy dowód? Większość z nas aż do zimy tego roku w ogóle o ni  nie słyszała i nie myślała, no chyba że akurat polityką się zajmuje lub chodzi do szkoły. Więc czy to ważne, skoro szaleje bieda,m bezrobocie, a w międzyczasie trwają jeszcze dość absurdalne debaty na temat sprawy religijno – światopoglądowych? No kurde, spór o trybunał w tym wszystkim mało mnie interesuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.