Mikołajki 2008

Nov 21
2008

W zeszłym roku zorganizowaliśmy z wolontariuszami hospicjum akcję mikołajkową. Zebralismy od podopiecznych i rodzeństwa listy do świętego mikołaja. Udało nam się spełnić wszystkie życzenia dzieciaków - przy ogromnej pomocy ludzi z mojej firmy. Relację z rozdawania zeszłorocznych prezentów można znaleźć tutaj.

W tym roku - powtarzamy akcję - w tym roku życzeń jest więcej bo i dzieciaków jest więcej - ale postaramy się spełnić wszystkie tak jak rok wcześniej. Jeżeli ktoś z Was chciałby dołączyć do takiej akcji - proszę piszcie do mnie - adres mailowy znajdziecie w zakładce kontakt.

A jak się to odbywa. Dostaniecie listę konkretnych życzeń dzieciaków - z listy wybieracie jeden lub więcej prezent i dajecie mi znać co wybraliście. Co do przesyłki/dostarczenia oczywiście można dogadać się ze mną mailowo :)

Już niedługo wszystkie listy dzieci będą dostępne online.

Trzymajcie kciuki :)

Wezwanie

Oct 06
2008

W ramach pracy w hospicjum spotykam się z człowiekiem, który jest ojcem przykutego od wielu lat do łóżka syna. Spotykamy się żeby pogadać o życiu i przeróżnych tematach pobocznych. Wczoraj akurat zahaczyliśmy o absurdy jakie spotykają ludzi w Polsce. Okazją do tego były osiemnaste urodziny pacjenta hospicjum. A co się z tym wiąże - okazało się że jego ojciec opiekujący się nim od wielu lat nie może w imieniu swojego syna odebrać korespondencji, a tym bardziej przekazu pocztowego. (może w tej kwestii liczyć jedynie na wyrozumiałość pracowników poczty) Nie mówiąc o wszelkich innych formalnościach. Aby to zrobić musi wystąpić o ubezwłasnowolnienie.

Sprawa o ubezwłasnowolnienie została założona. Tylko że to trwa. Bo sąd na podstawie samej dokumentacji medycznej nie wyda decyzji. Musi to potwierdzić czteroosobowa komisja. Za której pracę płaci osoba wnosząca sprawę. Suma 420 zł - za to żeby 4 osoby weszły do domu zerknęły pokiwały głowami, zanotowały coś i wyszły. Od wizyty komisji minęły około 3 miesiące. i nie ma nadal wyznaczonego terminu kolejnej rozprawy. Zapewne dokumenty muszą dojrzeć w jakiejś szafie.

A w międzyczasie pacjent hospicjum jest obywatelem Polskim w pełni odpowiedzialnym za swoje czyny. I tutaj pojawił się MON. W związku z tym że obywatel wszedł w wiek poborowy - MON przysłał mu wezwanie na komisję wojskową. Razem z ostrzeżeniami o grzywnej grożącej za niestawienie się, i z informacją że może być doprowadzony na komisję przez policję. Tak, jasne że MON nie musi znać stanu zdrowia obywateli. Ale jakby wzięli od ZUS listę osób niepełnosprawnych i pobierających od wielu lat renty to zaoszczędziliby kilkaset tysięcy złotych. Bo list polecony, ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, za ponad 5 złociszy…

siła

Jun 16
2008

W tamtym tygodniu w środę wziąłem wolne, żeby pójść na pogrzeb. Zmarł jeden z pacjentów hospicjum w którym jestem wolontariuszem. Chłopak którego nigdy nie widziałem. Znałem losy jego i jego rodziny tylko z opowiadań. Mimo wszystko chciałem tam być. Bo zmarł wspaniały człowiek. Człowiek, który w wieku szesnastu lat podjął bardzo trudną i dorosłą decyzję - decyzję o tym by nie podłączać go do respiratora. Człowiek otoczony rodziną, która w tej decyzji go wsparła. Chłopak którego żegnały setki osób, mimo tego, że spędził większą część swojego życia przykuty do łóżka.

Było coś niesamowitego w tym pogrzebie. Ogromna ulewa, która towarzyszyła wędrówce konduktu żałobnego do miejsca pochówku. Kiedy trumna opuszczana była do ziemi pioruny zgotowały prawdziwą salwę honorową, a na koniec wyszło słońce.  A oprócz tego niesamowici byli rodzice Kuby, pocieszali wszystkich płaczących składających im kondolencje. Był w nich spokój. Nie taki wywołany lekami. Spokój wynikający z akceptacji i pogodzenia się ze śmiercią.

To pierwszy pogrzeb na którym zobaczyłem nie tylko rozpacz.