Mamę mi wciągnęło.

Feb 06
2009

Przygoda mojej mamy z internetem zaczęła się wraz z powstaniem naszej-klasy. Mama założyła konto i dała się wciągnąć w społeczność. Odgrzebała kilka starych znajomości. Znalazła rodzinę, która dawno temu wyemigrowała.
Zanim to się stało mama była osobą absolutnie nic nie wiedzącą o sieci. Później założyłem jej konto mailowe i pokazałem jak zalogować się do banku i robić przelewy.
Do tego momentu mama wszystko robiła na Windowsie XP na komputerze brata. A później nastąpił przełom. Zostawiłem kiedyś przez przypadek swojego MacBooka w domu. I po chwili mama zadzwoniła i się zapytała jak może się zalogować i jak włączyć przeglądarkę. Powiedziałem jej i to był moment kiedy właściwie Mac’a straciłem.
Jak chciałem go odebrać usłyszałem że mama nie chce już Windowsa “bo tam wszystko tak powoli działa” :) i że “na tym białym wszystko jest takie ładne”.
I w ten sposób na jakiś czas straciłem Mac’a. Plan odzyskania został wdrożony. Postawiłem wczoraj mamie komputer stacjonarny z Ubuntu na pokładzie. Nie miałem jeszcze czasu na demonstrację. Ale szansa na odzyskanie Mac’a jest nieco większa niż w przypadku Windowsa.
BTW. Mama w międzyczasie poczyniła postępy. Nie rozpoczyna dnia od naszej-klasy, ale od sprawdzenia kursów na giełdzie i wiadomości na gazecie. A wczoraj usłyszałem “widziałam bardzo ładną nową restaurację w centrum, ale opinie na sieci ma słabe”. No i ciekawy jestem co będzie dalej :)
A teraz rada: nie pożyczajcie mamom Macbook’ów bo nie prędko je odzyskacie :)

Przenosiny, kalkulacje i inne

Jul 28
2008

Po pierwsze - blog przeniósł się z ovh.org na rootnode.net. Te osoby, które miały podlinkowane na stronie nie powinny zauważyć różnicy. Ze starego konta index.php przeniesie od razu na nową stronę. Przy okazji przenosin przyszedł czas na zmianę wystroju bloga. I tak zawitała nowa skórka. Jeszcze nie wszystko do końca na stronie jest w ojczystym języku, ale obiecuję będę nad tym pracował.

Po drugie - ostatnio kupując papierosy w kiosku usłyszałem nową cenę…. 9,20 PLNów. No to jest już prawie dycha. Duuużo. Razy trzydzieści dni - prawie trzy stówy. Kalkulacja. Co mogę mieć mając 300 PLNów więcej w kieszeni miesięcznie ? na pierwszy ogień Macbook :) I tak jest mam makówkę na raty rozbitą i palenie rzucam.

Po trzecie - pierwsze wrażenia z użytkowania MacBooka - cud miód i orzeszki. Wszystko po prostu ładne i miłe dla oka i w dotyku. Klawiatura na pierwszy rzut oka ma bardzo szeroko rozstawione klawisze, ale szybko się okazuje, że bardzo ładnie się na niej pisze. W użytkowaniu wygodne wszystko i intuicyjne. Szybko zapomniałem o windowsowych przyzwyczajeniach i dock stał się moim przyjacielem. Od chwili zakupu bawię się nieprzerwanie Aperture 2. Byłem nawet na warsztatach na temat tego programu w krakowskim ispocie i muszę przyznać, że to taki niepozornie wyglądający kombajnik który ze zdjęć w formatach RAW potrafi wyciągnąć wiele. Oczywiście ku mojej radości w Mac’u terminal jest by default. :) Wiele więcej mi na razie nie potrzeba. Dzięki jednemu z archiwalnych wpisów Costy mam Settlersów 2. Do tego rdesktop i VPN do pracy - czyli wszystko co do życia potrzebne. Tyle wieści - wracam do zabawy. I obiecuję uroczyście nadrobić zaległości ;)