Przeniesiony

May 15
2009

Poszukiwania pracy zostały zakończone. Czeka na mnie nowa firma, nowe wyzwania, nowy zespół ludzi, nowe miasto. Wczoraj wieczorem dotarłem do Sopotu i zacząłem się zadamawiać w mieszkaniu w którym przyjdzie mi spędzić kilka miesięcy. Polubiłem to miejsce od razu, głównie ze względu na ciszę i święty spokój. Znalazłem sobie w nim swoje miejsce w bardzo wygodnym fotelu. I zobaczymy co będzie dalej.
Mieszkanie jest jednopokojowe i przestronne. Ma dużo okien i jest jasno. Duża łazienka do której ktoś w jakimś szalonym widzie wstawił najmniejszą wannę na świecie. Taką w której można zanurzyć tylko połowę ciała. Górną lub dolną. Ale na szczęście można jej używać jako prysznica. Bardzo duży pokój z wielkim łóżkiem, dwoma stolikami i wspomnianym fotelem. No i półki. Kuchnia otwarta na pokój z barkiem i barowymi krzesłami. (również je polubiłem ;). I wszystko jest okej, gdyby nie kolory. Pokój zawiera trzy różne odcienie niebieskiego. Ułożone w koncentryczne prostokąty sięgające od sufitu do podłogi. Prostokąt wewnętrzny jest najjaśniejszy, później trochę ciemniejszy. Najciemniejszy jest tłem. Ten sam kolor jest również tłem dla pomarańczowego koloru w kuchni. Jak wszedłem poczułem się jakby ktoś sprawdzał czy mam oczopląs. No ale nie to najważniejsze. I trzeba jakoś przeżyć. Ważne że jest przytulnie i spokojnie. Krakusy (i nie tylko) jeżeli ktoś będzie miał ochotę odwiedzić wybrzeże i się spotkać ze mną zapraszam serdecznie. Zakupiłem dziś dla Was goście specjalną pościel. Przekimać się jest gdzie. :)

morze

Apr 22
2009

Po pierwsze znienawidziłem PKP. Całonocna podróż nieogrzewanym pociągiem kiedy na zewnątrz jest mróz nie należy do przyjemnych. Przemarznięcie zaowocowało zatkaniem zatok i kaszlem. Oprócz tego słaby jakiś jestem. Ale nie odmówię sobie dzisiaj spaceru po plaży i wygrzewania się w słońcu. Rozmowa w sprawie pracy miała miejsce i była bardzo miła. Dzisiaj czekam na telefon, z którego dowiem się czy będziemy jeszcze rozmawiać dalej.
Oprócz tego znalazłem w Wejherowie knajpę która jest żywcem wyrwana z krakowskiego Kazimierza. Cafe Insula zwie się to miejsce. Znajdziecie tam sączący się z głośników Jazz, wygodne fotele, stare meble, mnóstwo książek. Piwo - mają Guinness’a - ku mojej radości. I duży wybór wszelkich innych alkoholowych dobroci. I tam właśnie wczoraj usiadłem i z kufelkiem czarnego piwa zaczytywałem się w Faulknerze. Nawet nie zauważyłem jak minęło kilka godzin. Piękne miejsce.

W drogę

Apr 19
2009

Poszukiwania pracy idą tak sobie. W Krakowie i okolicach większość firm z branży IT ograniczyło znacznie zatrudnianie.
Po poszerzeniu poszukiwań na całą Polskę udało mi się umówić na pierwszą rozmowę. I właśnie się pakuję i jadę. Nad morze :) do Pucka. Przede mną 12 godzin w pociągu, jutro wizyta w Wejherowie u koleżanki ze studiów która tam osiadła, później nocleg w Pucku i we wtorek rano rozmowa. Jestem bardzo ciekawy co z tego wyjdzie. Później pozwiedzam i poszwędam się nad morzem i powrót. Generalnie rzecz biorąc dużo czasu spędzę w PKP, ale wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi nie jechać ;) Z drugiej strony zastanawiam się czy mieszkanie nad morzem mogłoby wyjść mi na zdrowie. No bo w lecie jest ok, ale co tam robić przez całą zimę??