Zakładanie działalności - nic strasznego

Mar 05
2010

Do zakładania działalności zabrałem się od przeczytania poradników których w sieci można znaleźć mnóstwo. Opisują krok po kroku co i jak należy zrobić, ale nie wszystkie są aktualne i nie wszystkie piszą prawdę.

Pierwsza sprawa - to rejestracja w Urzędzie Miasta - zgodnie z ideą nie do końca działającego “jednego okienka”, ale i tak jest łatwiej niż dawniej. W Urzędzie Miasta należy złożyć druk EDG-1 z załącznikami. I tutaj pierwsza rzecz - druk nie jest intuicyjny. Wydaje mi się że jeżeli instrukcja do wypełnienia formularza objętościowo zajmuje więcej niż 50 % objętości samego formularza to coś jest nie tak. Na szczęście w Urzędzie Miasta Gdańska jest punkt obsługi przedsiębiorcy, a tam miłe Panie pomagają w wypełnieniu tego druku. I jeżeli ktokolwiek będzie zakładał działalność polecam udanie się do osoby, która najpierw sprawdzi czy wszystko jest okej. Zaoszczędzi Wam to czasu przy składaniu formularza przy okienku.

Do formularza należy załączyć druk EDG-RB - o ile dobrze pamiętam. W tym formularzu podaje się numer konta którym będzie posługiwać się firma i na który będą przesyłane ewentualne zwroty podatku. I tutaj przewodniki piszą że firma musi posiadać własny rachunek bankowy. Nie jest to do końca prawda - firma musi posiadać własny rachunek bankowy jeżeli dokonuje transakcji na kwotę powyżej 15000 Eurasów. I wszystkie takie transakcje muszą być realizowane przez ten rachunek. Jeżeli taka sytuacja nie ma miejsca można posługiwać się swoim własnym prywatnym kontem.

Te dokumenty Urząd Miasta rozsyła do ZUSu, Urzędu Skarbowego i Urzędu Statystycznego. I w tym miejscu idea “jednego okienka” zostaje pogrzebana.

Następna wizyta to wizyta w Urzędzie Skarbowym - którą trzeba odbyć przed rozpoczęciem działalności - aby złożyć oświadczenie o wybranej formie opodatkowania. Co jest krokiem niepotrzebnym wg. mnie bo te same informacje można by podać w formularzu EDG-1. Ja jeszcze musiałem zarejestrować się jako podatnik VAT.

Później druga wizyta w ZUS-ie na którą mamy czas do tygodnia od rozpoczęcia działalności. Gdzie rejestrujemy się jako płatnik składek ZUS. I tutaj muszę przyznać zadziałało w mojej głowie zaszufladkowanie. Jak zobaczyłem w okienku w ZUSie Panią w wieku takim, że można by pomyśleć że to jej ostatni dzień pracy i jutro idzie na emeryturę - pomyślałem, że czeka mnie ciężka przeprawa. Pomyłka moja była wielka - Pani była bardzo miła, bardzo kompetentna i cierpliwa - za rączkę przeprowadziła mnie przez wszystkie formularze, pokazała jak i kiedy opłacać składki, pokazała jak obliczać składkę w przypadku choroby. Zrobiła to szybko i sprawnie. A co najbardziej mi się spodobało - śmigała na klawiaturze wszystkimi palcyma :) - patrząc cały czas w ekran. Przepisanie moich formularzy do komputera zajęło jej z minutę. Zburzyła całkowicie moje wyobrażenie o urzędnikach państwowych którzy piszą stukając w klawisze palcem wskazującym. Takich urzędników nam potrzeba :).

W sumie załatwienie wszystkich formalności zajęło mi około 4 godzin - rozłożone na 3 wizyty - z czego więcej niż połowę czasu zajęło mi szukanie miejsc parkingowych pod urzędami.

I tak też firmą się stałem. Zapraszam :) ITOpiekun.pl

Stanę się firmą

Feb 17
2010

W czasie mojego krótkiego urlopu i w ciągu ostatniego tygodnia mojego bezrobocia nie nudziłem się, nie narzekałem na brak pracy. Owocem tych działań jest zoptymalizowanie sklepu internetowego e-palimy.pl i strona o e-papierosach e-cigars.pl. Po raz pierwszy miałem okazję pracować w domu. I okazuje się, że jestem w stanie lepiej zaplanować realizację zadań i szybciej je wykonać kiedy nie zdarzają mi się tzw. interrupty. Poza tym, nie trzeba tracić czasu na dojazdy do pracy, i wkładać swojej pracy w ramy czasowe Ósma - Szesnasta. Praca w domu i na własny rachunek przynosi mi również wiele radości. Skutek uboczny tego wszystkiego jest taki, że poświęcam więcej czasu na pracę niż korporacyjne osiem godzin. Ale nie nie niesie to ze sobą przeciążenia, zmęczenia, stresów.
Podsumowując - zapadła decyzja - zakładam własną działalność gospodarczą i od pierwszego marca mam zamiar stać się jednoosobową firmą.

Praca - zmiany

Jan 22
2010

Inspirowany wpisem na blogu Grabka wziąłem dzień wolnego od pracy. Zrobiłem małe podsumowanie w głowie. Podsumowanie dotyczące tego czego od swojej pracy oczekiwałem, co mi obiecano, a co dostałem. Okazało się, że rozbieżność jest bardzo duża. I trwam w pracy na stanowisku łudząc samego siebie, że jednak obietnice zostaną spełnione.
Jednocześnie dotarło do mnie, jak bardzo walka o rzeczy które należą się mi i ludziom którzy dla mnie pracują zmęczyła mnie i zniechęciła.
Tego jednego wolnego dnia, utwierdziłem się w decyzji, że czas zmienić pracę. Trwanie w sytuacji gdy praca nie cieszy, wizja moja i szefa całkowicie się rozjeżdżają, ludzie nie dostają wypłaty i nie chce Ci się rano wstawać rodzi stagnację. A stagnacja to brak rozwoju. A ja tak nie mogę - to niezdrowe jest.
No więc jestem znów dostępny na rynku pracy ;)

przyszła jesień

Oct 01
2009

Razem z jesienią przyszły chłodne wieczory, ciepłe kaloryfery i zmiany. Tuż przed jesienią przeprowadziłem się na Gdańską Żabiankę. To blokowisko położone 10 minut spacerem od plaży. Pewnie nie różniłoby się niczym od innych blokowisk gdyby nie mewy które rano budzą mieszkańców. Ale lepsze mewy niż ruchliwa ulica która budziła mnie w Sopocie.
Mam za sobą krótki, bo tylko tygodniowy urlop, ale bardzo intensywny. Zdążyłem odwiedzić i spotkać się z kilkoma osobami, odwiedzić Tatry i przejechałem samochodem 2500 km. Byłem po tym urlopie zmęczony, ale uśmiech nie znikał mi z twarzy.
Przyszedł czas żeby wrócić do pracy. I jest jedna rzecz którą przyniosła jesień, a której bardzo nie lubię - krótsze dni. Teraz gdy wstaję rano słońce wschodzi - ale już niedługo będzie całkiem ciemno. A to nienaturalne wstawać wcześniej niż słońce :(.

Przeniesiony

May 15
2009

Poszukiwania pracy zostały zakończone. Czeka na mnie nowa firma, nowe wyzwania, nowy zespół ludzi, nowe miasto. Wczoraj wieczorem dotarłem do Sopotu i zacząłem się zadamawiać w mieszkaniu w którym przyjdzie mi spędzić kilka miesięcy. Polubiłem to miejsce od razu, głównie ze względu na ciszę i święty spokój. Znalazłem sobie w nim swoje miejsce w bardzo wygodnym fotelu. I zobaczymy co będzie dalej.
Mieszkanie jest jednopokojowe i przestronne. Ma dużo okien i jest jasno. Duża łazienka do której ktoś w jakimś szalonym widzie wstawił najmniejszą wannę na świecie. Taką w której można zanurzyć tylko połowę ciała. Górną lub dolną. Ale na szczęście można jej używać jako prysznica. Bardzo duży pokój z wielkim łóżkiem, dwoma stolikami i wspomnianym fotelem. No i półki. Kuchnia otwarta na pokój z barkiem i barowymi krzesłami. (również je polubiłem ;). I wszystko jest okej, gdyby nie kolory. Pokój zawiera trzy różne odcienie niebieskiego. Ułożone w koncentryczne prostokąty sięgające od sufitu do podłogi. Prostokąt wewnętrzny jest najjaśniejszy, później trochę ciemniejszy. Najciemniejszy jest tłem. Ten sam kolor jest również tłem dla pomarańczowego koloru w kuchni. Jak wszedłem poczułem się jakby ktoś sprawdzał czy mam oczopląs. No ale nie to najważniejsze. I trzeba jakoś przeżyć. Ważne że jest przytulnie i spokojnie. Krakusy (i nie tylko) jeżeli ktoś będzie miał ochotę odwiedzić wybrzeże i się spotkać ze mną zapraszam serdecznie. Zakupiłem dziś dla Was goście specjalną pościel. Przekimać się jest gdzie. :)