plany na najbliższy tydzień

Mar 06
2009

Wolnego czasu nie można marnować. I nie mam zamiaru tego robić, ale na pewno będę odpoczywał. Postanowienie główne to powrót do formy fizycznej. Rano jakaś przebieżka, na zmianę z siłownią - z przerwą na weeked coby się zregenerować. Nie jest ze mną bardzo źle, ale czuję się duuużo mniej sprawny niż wtedy kiedy regularnie na treningi uczęszczałem. Na pewno nieco intensywniejsze ćwiczenia zrobią dobrze mojemu sercu i może nawet uda się odstawić jakieś lekarstwo na nadciśnienie.

Jeżeli pogoda wiosenna dopisze to na pewno będę polował na zdjęcia w Krakowie i okolicach.

I na pewno spędzę trochę czasu przed komputerem - trzeba odświeżyć CV, no i dokończyć “Wiedźmina” ;)

Zdjęcie z podróży

Jan 15
2009

Poniżej moje ulubione zdjęcie jakie przywiozłem ze sobą z Wielkiej Brytanii. Tak jakoś mnie wzięło na czarno biało.


Frost in England 2 by ~eNJey on deviantART

Po urlopie

Jan 14
2009

Tak jak pisałem udałem się w okolicach okołosylwestrowych do Wielkiej Brytanii odwiedzić przyjaciółkę i pozwiedzać. Zamieszkałem na tydzień w Startford upon Avon, czyli miejscu urodzenia Shakespear’a Miejsce na pierwszy rzut oka miłe i przyjemne. Nie da się pomyśleć inaczej patrząc na uliczki, maleńkie domki, zielone żywopłoty, ład i porządek. Podobne myśli przychodzą po kilku dniach obserwacji. Zwłaszcza obserwacji ludzi. Są po prostu mili. Uśmiechają się do siebie, pozdrawiają, przeraszają, a nie wjeżdżają człowiekowi supermarketowym wózkiem w dupę i jeszcze się wydrą, że człowiek chodzi pod kołami jak to ma miejsce u nas.

Okolice miasta uspokajają. Zielone pagórki na których pasą się owce. Poprzedzielane płotkami i żywopłotami. wzgórza wyglądają jakby właśnie przed chwilą przestały falować. Koją spokoją i kłują w oczy zielenią trawy - równie spokojną.

Język - tutaj się zdziwiłem. Ze swoją znajomością angielskiego na jakimś tam średnim poziomie przyleciałem, wyszedłem na ulicę i… niewiele rozumiałem. Ale wystarczyło się osłuchać - po dwóch dniach zacząłem odróżniać słowa, później zdania zaczęły nabierać sensu. Jeden dzień cały spędziłem z Tomem - znajomym Evy - z którym wędrując po okolicy powtórzyłem cały angielski jaki przyswoiłem przez lata nauki i jeszcze dużo się nauczyłem.

Oczywiście grzechem byłby nie wspomnieć o Guinnessie, który pintami w siebie wlewałem. I mówię Wam nigdzie do tej pory tak mi nie smakował jak w The Golden Bee
Wypocząłem - przywiozłem zdjęcia i wspomnienia. Apropos zdjęć. Niedługo zamieszczę kilka - jak tylko wyprodkuję jakąś ładną galerię.

krótki urlop

Dec 29
2008

Zaraz po świętach wybrałem się na krótki tygodnowy urlop do Evy, która zamieszkuje w Strattford w UK. Wsiadłem w samolot - dwie godziny minęły - i po raz pierwszy moje stopy stanęły w Wielkiej Brytanii. Mieszkam w “kloszardorium” Evy i degustuję piwa. Zwiedzam, spaceruję, robię zakupy, robię zdjęcia, odświeżam dawno nie używany angielski i chłonę. Ile tylko mogę chłonę wrażenia i piwo - Guinness rządzi. :) Jak tylko zbiorę po urlopie wszystkie zdjęcia do kupy obiecuję ładną galerię przygotować. A tymczasem wracam do kufla. See Ya mates

Co jest potrzebne po urlopie?

Aug 19
2008

Urlop zawsze ma swój koniec i trzeba wrócić do pracy. Ale żeby ten powrót uczynić jak najłagodniejszym powinno się pamiętać o tym, aby wziąć jeden dzień urlopu więcej i wykorzystać go na buforowanie rzeczywistości. Ja tego tym razem nie zrobiłem i po powrocie wieczorem w niedzielę z naszych pięknych zatłoczonych tatr w poniedziałek udałem się do pracy. Na barbarzyńską godzinę 8:00. Już po wyjściu z klatki na autbus kołatało mi się po głowie: “O co kaman?”. I tak przez cały dzień. Nie byłem w stanie ogarnąć pourlopowej rzeczywistości w firmie. Dzisiaj już lepiej. Ale gdybym wczorajszy dzień spędził na wylegiwaniu się w łóżku plus piwko jakieś na pewno byłoby łatwiej :)