Prognozy pogody są do doopy

Jun 29
2009

Przez ostatnie kilka tygodni, które spędziłem w Sopocie aura mnie nie rozpieszczała. Było deszczowo, wietrznie, zimno - do wyboru do koloru. Tylko kilka dni słonecznych, a mimo tego niekoniecznie ciepłych. Szybko również dowiedziałem się na własnej skórze, że przy piętnastu stopniach Celsjusza można porządnie zmarznąć nawet w polarze - jeżeli porządnie wieje.
Dlatego też wyczekuję każdego słonecznego dnia z wytęsknieniem. Moje kości po prostu chcą wchłonąć trochę ciepła prosto z najbliższej gwiazdy. I ku mojej radości przez cały poprzedni tydzień meteorolodzy twierdzili, że weekend nad Bałtykiem będzie słoneczny i ciepły. I w sobotę - faktycznie - wygrzałem się spacerując po lasach i pagórkach. Pierwszy raz widziałem w tym roku rozedrgane od gorąca powietrze. W miarę spacerowania apetyt na kolejną wycieczkę rósł. Została starannie zaplanowana - prognoza sprawdzona - wszystkie źródła polskie i zagraniczne mówiły, że niedziela również będzie ciepła i słoneczna. Więc został zakupiony materiał na wycieczkowe kanapki, termos wyciągnięty z szafki i nastrój przedwycieczkowy zaczął się udzielać.
A w niedzielę rano okazało się, że wszystkie prognozy kłamały. Były chmury i rześkie powietrze. Rześkością przenikające do szpiku kości. Pozostało zostać w domu i powkurzać się na meteorologów. Kanapki zjadłem dzisiaj w pracy.
Dzisiaj sprawdzałem tylko weather.com - prognoza dla Gdańska - 28 stopni C i deszcz. No znowu Wam się po*******ło. Ja za oknem widzę słońce i żadnej chmurki :/

Tłuczaniowe weekendowanie

Feb 20
2009

Tłuczań to miejscowość w której dom rodzinny ma moja przyjaciółka. Dom ten jest tak rodzinny i ciepły, że chce się do niego wracać. To dom do którego wieczorem wpada sąsiad z butelką, żeby pogadać o wszystkim. To dom w którym jedzenie smakuje lepiej. To dom w którym wieczory spędza się na kartach z dziadkami. Jest tam spokój i… jeszcze raz spokój. Ta miejscowość ma jeszcze jedną zaletę - jestem w niej poza zasięgiem. Komórki są tam zbędne. Niektórzy mówią, że to zadupie. Mają rację - bardzo miłe i ciepłe zadupie na którym mam zamiar spędzić weekend z przyjaciółmi. Przy nich wszystko wydaje się proste i śmieszne. Będę odśnieżał podwórko, pewnie coś ugotujemy, może drewna narąbiemy - zrobimy proste, oczyszczające, zwykłe rzeczy.

coke live music festival

Aug 27
2008

Ostatni weekend upłynął pod znakiem koncertowym.  Nie chcę po kolei pisać o koncertach które widziałem. Napiszę o tych które były absolutnie rewelacyjne wg. mnie. Pierwszego dnia Afromental i Indios Bravos. To ludzie którzy czerpią radość z grania koncertów i potrafią tą radość przelać na publiczność w postaci czystej energii.

Drugiego dnia The Prodigy - po prostu ekstaza - energia urywająca głowę, ciągle świeża i niesamowita. Komentarzem do pozostalych koncertów gwiazd może być zdanie wypowiedziane przez Keitha Flinta popierwszym kwałku “This is not a fuckin Sean Paul!!!!”. Zamiast Seana Paula można wstawić w to zdanie również Missy Elliot i Timbalanda.

Warto było być tam tylko po to żeby zobaczyć The Prodigy. Dla nich warto było stać w kolejkach po piwo, przemycać piwo z ogródków piwnych w spodniach, przepychać się w tłumie i moknąć.