Zima nad morzem
2010
Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale mam wrażenie że zima nad Bałtykiem jest - zimniejsza niż na południu. I chodzi mi tu o temperaturę odczuwalną na własnej skórze. Bo minus 5 przy bezwietrznej pogodzie w Krakowie to dla mnie zawsze była temperatura komfortowa. Nie zmuszała mnie do jakiegoś szczególnego opatulania się. Tutaj bywają dni że przy minus 4 stopniach jestem skulony przy samym chodniku i trzęsę się z zimna.
No i jest jeszcze różnica w wiatrach. W Krakowie jak wieje porządnie, tak że miota ludźmi po chodnikach to zazwyczaj halny. Mocny wiatr, ale ciepły.
Tutaj nie wiem jak się ten wiatr nazywa. Nadałem mu roboczą nazwę nordyckiego sk….syna. Wieje mocno, z północy i przynosi przenikające zimno. I nie miota ludźmi po chodnikach - przygina ich do samej ziemi.
Jedną cechę ma wspólną z halnym. Jak zaczyna wiać to z domu się nie chce wychodzić.
Ale już niedługo, będzie wiosna - dzień już wyraźnie dłuższy :)
Comment