Gaz w mieszkaniu? Junkersy a podgrzewacze.

Gaz w mieszkaniu? Junkersy a podgrzewacze.

Mi jako osobie młodej jeszcze do niedawna idea jakiegokolwiek otwartego ognia w lokalu mieszkalnym wydawała się po prostu nie do przyjęcia, czy wręcz niewiarygodna. Bo jak to tak, podgrzewacze na gaz, płomień, wybuch, w ogóle jakiś gaz w mieszkaniu? Ostatnio jednak po rozmowie z pewnym mającym dar przekonywania profesjonalistą nieco zweryfikowałem te poglądy.Tak, jestem młody. Mam własny laptop i smartfona. Chodziłem już do gimnazjum. Mieszkam w wielkim mieście i nawet ognisko widuję rzadko. Więc proszę o wyrozumiałość.

Tytułem wstępu

Pamiętam, jak dawniej odwiedzałem mieszkanie komunalne dziadków. Czego tam nie było  co mnie tam nie przerażało! Rogi i czaszka jelenia na ścianie, telewizor Rubin, dziwne meble, kuchenka gazowa i to bardzo archaiczna, no i oczywiście ten cały junkers w łazience, którego bałem się najbardziej. No bo ogień, szum, po przy każdym włączaniu ciepłej wody to buchało, chuchało, i wyglądało jak rakieta, która ma zaraz odlecieć – wybaczcie to obrazowe porównanie. W takich okolicznościach to nawet ręce było strach umyć.

No i jeszcze to nieszczęsne gotowanie. Mam teraz w domu kuchenkę elektryczną, taką mieli też rodzice, i nic innego sobie nawet nie wyobrażam. Takie palniki to moim zdaniem najlepsze podgrzewacze do garnków i patelni – ciche, łatwe do włączenia/wyłączania, nie dymiące, bezpieczne. Otarty palnik z gazem w kuchni? Dla mnie to, znów wybaczcie, szaleństwo.

junkers

Jak ogrzać wodę? Podgrzewacze na prąd?

Toteż nieco zdziwiłem się i przeraziłem, gdy bliska mi osoba zaczęła mówić o „nowoczesnym junkersie”. Oczyma wyobraźni widziałem ten wielki, groźny piec, który wisi nad sedesem i zieje ogniem. a czasem jeszcze gaśnie, wywołując w domu niezłą panikę. No więc zacząłem pytać, czemu nie podgrzewacz elektryczny? Okazało się, że to się zupełnie nie opłaca. No cóż, wiem że elektryczne podgrzewacze łazienkowe nie zawsze są wydajne, bo przerabiałem to też w kilku hotelach.

Gaz trzymany w ryzach

Koleżanka pokazała mi coś takiego: http://www.junkers.pl/produkty/przygotowanie-cwu/gazowe-podgrzewacze-pojemnosciowe/podgrzewacze-typu-s.html. To podobno też Junkersy, ale przynajmniej takie po liftingu. Gazowe podgrzewacze pojemnościowe. Z początku byłem na nie, ale po chwili zauważyłem, że w tym ustrojstwie gaz przynajmniej jest tak jakby zamknięty – nie widać go wszędzie, podobnie jak płomienia. Mają własne palniki i według producenta bardzo niewielkim kosztem są w stanie utrzymać nieprzerwanie zapas nawet 5-10 litrów wody o temperaturze od 40 – 75°C. Do tego jest tam szereg zabezpieczeń – jeśli dopływ gazu upłynie, system zostanie po prostu od niego odcięty, nic więc nie zapali się samo. I może nie wybuchnie.

00001416_PL

U mnie w domu?

Tak więc jestem od biedy gotów wykąpać się w łazience z czymś takim. No dobrze, człowiek nie krowa, zmienia poglądy. Ale przede mną nowe wyzwane: maja instalować ogrzewanie gazowe w moim mieszkaniu. I myślałem że będzie to jakaś wielka butla w kącie, albo w najlepszym razie kotłownia z taką butlą w piwnicy, a zaprzyjaźniony spec powiedział mi właśnie, że to będzie malutkie urządzenie przepływowe, wielkości pudelka do butów. Uff, całe szczęście…

Author: Tomek

Dodaj komentarz